Nic tak nie jest wyraziście wpisane w pamięć emocjonalną jak smak chleba z dzieciństwa. Nie bez kozery juz starożytni wiedzieli, że chleb jest tym, co daje władcom siłę przetargową w walce o utrzymanie się na tronie. Lud zawsze chciał chleba i igrzysk (łac. panem et circenses )… przy czym chleb był na pierwszym miejscu, gdyż człowiek syty chętniej ulegał rozrywkom. Najedzony i zabawiany nie był skory do rewolty przeciwko władcy.
W sklepach można kupić różnego rodzaju pieczywa, ale przyznam, że w pamięci mam ten pieczony u dziadków w piecu na brytfannie. Raz w tygodniu był pieczony na cały tydzień. Zachowywał świeżość i cudowny smak. Niedawno powróciłem do wypieku chleba na własne potrzeby, choć jest to zupełnie coś innego niż chleb z dzieciństwa. Niemniej jest smaczniejszy niż gotowce ze sklepowych półek.
Jeśli chcielibyście posmakować czegoś innego oto mój przepis na chleb domowego wypieku:
1. Mąka chlebowa 1100 – 1 kg (Sklep Kaufland) 2. Suszone drożdże - 2 opakowania 3. Ziarno słonecznika – 1/2 szklanki 4. Siemię lniane – 1/2 szklanki 5. Pestki dyni - 1/2 szklanki 6. Otręby pszenne - 1/2 szklanki 7. Otręby owsiane - 1/2 szklanki 8. 800 ml ciepłej wody Wymieszać mikserem, wlać do prodiża lub foremki. Pozostawić na 90 minut. Następnie wstawić do rozgrzanego piekarnika (200 stopni C). Piec przez 45 minut.A oto efekt!!!


Post scriptum
Dla zainteresowanych fanów chleba podaję ciekawe miejsce na wordpressie pod uroczym tytułem Moja Piekarnia.


10 comments
Comments feed for this article
2009/05/11 @ 9:01
Mag
Nie ma lepszego zapachu niż właśnie zapach wypiekanego chleba o poranku.
2009/05/11 @ 10:16
Sadoq
Cóż! Pozwolę sobie delikatnie zaznaczyć, że są jeszcze inne miłe o poranku zapachy, choćby kawa parzona tradycyjnie, ale faktem jest, że chlebek jest przesmakowny i przearomatyczny.
Poza tym satysfakcja z własnego wypieku
2009/05/11 @ 18:16
basia
Uwielbiam piec chleb: od zwykłej białej drożdżowej bułki poprzez rozmaite kombinacje ziołowe aż po taki z dodatkiem ugotowanych ziaren pszenicy. Ale o tej porze roku czułabym wyrzuty sumienia… Bo to łakomy kęsek jest – chyba lepsza strategia to zamrożony w kromkowych porcjach królewski ze sklepu ;))))
Pozdrawiam serdecznie!
2009/05/11 @ 18:32
Sadoq
Zależy czemu ma służyć ta strategia;-). Mam nadzieję, że chodzi tu tylko o samoograniczenie w zmysłowych doznaniach.
2009/05/11 @ 20:01
basia
Tak plus-minus. Bo zmysły rządzą się kilkoma paradoksami – jednym z nich jest sprzężenie zwrotne wyostrzania-stępiania… ;)
2009/05/11 @ 19:11
kadarka
Nic nie zastąpi chleba. Wspomnienia z dzieciństwa gwarantują nieprzerwanie zmysłu powonienia, pierwotnego. Niestety, nie pamiętam chleba pieczonego z namaszczeniem raz w tygodniu, a potem rozdzielanego skromnie między licznych członków rodziny, ale pamiętam starą, małą piekarnię, przy której ustawiałam się w długiej kolejce. Chleb był jedyny w swym rodzaju, takiego go zapamiętałam.
Manna z nieba :).
Przepis wydaje się łatwy; może spróbuję… (Dodałabym jeszecze jeden składnik – trochę serca).
2009/05/11 @ 19:34
Sadoq
Ależ Kadarko!
Serce toż to składnik oczywisto-oczywisty. Bez tego trudno wyobrazić sobie smaczny chleb.
2009/05/11 @ 20:09
Barnaba
Był piec w miejscowości Florentynowo, a w tym piecu Ciocia Mania raz na jakiś czas piekła chleb. Z resztek wyskrobanego z dzieży ciasta były dla młodzieży podpłomyki. Pachniało przepięknie, a wielkie bochny były świeże i smakowite do ostatniej kromki. O tzw. ulepszaczach nikt nie słyszał, mąką była, jak należy i sztuka pieczenia takoż. Pozdrawiam trochę nostalgicznie.
2009/05/12 @ 6:29
Sadoq
Barnabo!
W miniona niedzielę odwiedziłem miejsce wspomniane przez Ciebie. Spytałem obecnych włodarzy miejsca o ten piec (sic!). Niestety zlikwidowali go kilkanaście lat temu. Z moich wspomnień z przed prawie 40 lat jest jeszcze to, że w tym samym miejscu była wędzarnia.
Pozostało wspomnienie, zapach i smak… unoszacę się w pamięci.
2009/05/13 @ 10:02
Barnaba n
Czytam bloga Davida i widzę, że powinienem się cieszyć, iż przyznałem mu nagrodę ( mój wpis z 11 maja), bo Jemu to sprawiło – widzę – dużą radość. Choć nie wie, kto Go wytypował, bo nawet słowem się nie odezwał. Ale to nie ma znaczenia wobec frajdy, pozdrawiam.