Popełniwszy poprzedni wpis zdałem sobie sprawę z rzeczy naprawdę ważnych w życiu. Wyraziłem to odwołując się do Małego Księcia i Róży.  Okazuje się bowiem, że pewien stan niedopowiedzenia pozwala każdemu znaleźć coś właściwego sobie. Taki jest właśnie wymiar tej przywołanej książeczki.  Jak zapewne zauważyli nieliczni, acz najwierniejsi goście tego bloga, coraz rzadziej odnoszę się do bieżączki, z jaką można się zetknąć w publikatorach wszelakiej maści, czy blogach będących refleksem tego wszystkiego, co można nazwać sieczką.

Podróże kształcą? To prawda, ale podróże służbowe i te niepowtarzalne chwile o poranku to cudowny czas na refleksje i emocje…  Z przykrością przenoszę się w codzienność i walkę o byt po godzinie ósmej, gdy dźwięk telefonu wyrywa mnie z objęć metafizyki. Ale zanim to nastąpi napotykam takie miejsca i widoki, jak poniżej, że zatrzymuję samochód na poboczu i przenoszę się w inny wymiar…

PS. To tyle tytułem powrotu do Was. Dziękuję za pamięć i wpisy przywołujące mnie z planety Małego Księcia :-)

Każdy ma jakieś swoje ulubione opowieści, historie i zdarzenia, do których lubi wracać. Niektórzy mają jeszcze stare zdjęcia i bibeloty przechowywane w szufladach, czy ulubione książki.  Sadoq też dysponuje takimi opowiastkami i historyjkami, które lubi z lubością powtarzać. Powtarzanie to ponoć objaw starzenia, ale Sadoq nie przejmuje się tym zbytnio. Pośród wielu książek ma tę jedną ulubioną, do której wraca przynajmniej raz w roku i na nowo przenosi się we wpisane w nią przestrzenie i zdarzenia… z lubością zanurza się w jej świat i wyznawane prawidła.

Mały Książę Antoine Saint-Exupéry’ego – bo tą zacną historyjką Sadoq jest zniewolony – to świat nieskażonych relacji i odpowiedzialności za innych. Wypowiadane tam prawdy jawią się niczym oczywiste oczywistości, a jednak są dla Sadoqa odkrywcze. Chciałby wykrzyczeć: Eureka!!! - niczym sławetny Pan Archimedes wyskakujący nago z kąpieli. Sadoq tak sobie myśli, że Saint-Exupéry nolens volens napisał książeczkę o… kobiecie (nie: o kobietach!!!), a zilustrował ją najpiękniejszym kwiatem, jakim jest róża. Opisując dialog Róży z Małym Księciem wykazał w nim wszystkie wady (czyżby?) i zalety niewiasty. Tę dumną i delikatną Różę można tylko podziwiać, kontemplować, zachwycać się, wzdychać i… kochać.

Wiekowy już ten Sadoq i przez lata jego życia było wokół niego wiele kobiet, ale dopiero teraz zaczął… pojmować zjawiskową i – jakże odmienną od jego własnej – naturę kobiecości.

Taki Pan Saint-Exupéry zrozumiał to znacznie wcześniej, gdyż zachował naturę dziecka.

Pierwsza myśl.

Pora iść do kina, w którym nie byłem od ładnych paru lat. Właśnie przeczytałem informację, że pojawił się film, który do czasów minionych podchodzi nie bogoojczyźniano na kolanach, ale w stylu CK Dezerterów: Operacja Dunaj – przygody załogi zaginionego czołgu

Druga myśl

Stare z nowym. A ostrzegali, by nie nalewać młodego wina do starych bukłaków, ani też naszywać łat na stare sukno…

2009-08-13 07.06.01

Trzecia myśl

Są takie rzeczy i… miejsca na tym świecie, że aż ciarki przenikają ciało. Strach się bać (-:

2009-08-09 07.52.21

Przesłanka 1.

Kilka dni temu przeczytałem tekst/wspomnienie pt. Nie mogłam pozwolić, by umarł w samotności.  Przyznam, że mam mieszane uczucia w sprawie eutanazji, ale po tej lekturze lepiej rozumiem tych, którzy decydują się na taki krok. Życie… moje życie jest wartością dla mnie, ale też i dla innych. Jest tym, co mamy najwartościowsze, ale czy tak jest w rzeczywistości w każdym przypadku? Jaką wartość dla mnie ma moje cierpienie, mój ból fizyczny i psychiczny i moja niewypowiedziana beznadzieja?

Przesłanka 2.

Jadąc do pracy usłyszałem rano w wiadomościach, że surogatka z Łodzi walczy o dziecko, które zgodziła się urodzić za 30 tys. zł. Dziecko genetycznie nie jest z nią związane, gdyż materiał pochodzi od wnoszących opłatę za… usługę. Kobieta twierdzi, że w czasie ciąży związała się emocjonalnie z noszonym w łonie dzieckiem.

Przesłanka 3.

1 sierpnia 1944, godz. 17.00. 63 dni walki o godność i wolność. Ofiara krwi i życia za… innych.

Romantyzm? Bezsens? Szaleństwo? A może jednak Gloria victis?

Powstanie Warszawskie

Przesłanka nr 1.

A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: «Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje». Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, mówiąc: «Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. [Mt 26, 26-28]

Przesłanka nr 2

Najpierw święty Sobór naucza oraz otwarcie i jasno wyznaje, że w Boskim Sakramencie św. Eucharystii po konsekracji chleba i wina Pan nasz Jezus Chrystus, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, znajduje się prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie [kan. 1] pod postaciami owych widzialnych rzeczy. Albowiem nie jest to sprzeczne, abyZbawiciel nasz zasiadał zawsze w niebiosach po prawicy Ojca naturalnym sposobem obecności, a mimo to był obecny w swojej substancji na wielu innych miejscach sposobem istnienia wprawdzie ledwo słowami wyrażalnym, który jednak jako dla Boga możliwy możemy pomyśleć i mocno mamy wierzyć.

[...] jest niesłychanie wielkim występkiem, kiedy niektórzy uparci i przewrotni ludzie czynią z nich fałszywe i zmyślone metafory, przeczące prawdzie ciała i krwi Chrystusa [Sobór Trydencki, Sesja XIII, Dekret o Najświętsym Sakramencie]

Definicja

Kanibalizm: «zjadanie mięsa ludzkiego przez innych ludzi» lub «pożeranie się osobników tego samego gatunku wskutek głodu, zagęszczenia populacji itp.» [Słownik Języka Polskiego]

W określonych sytuacjach próbujemy przyjąć postawę lepszych od innych, choć tak naprawdę nie mamy ku temu żadnych podstaw.  Swego czasu miałem okazję usłyszeć powiedzenie będące żywą ilustracją takiej postawy lepszości wobec seksu i rzekomego rozpasania młodych ludzi:

Owszem, panną byłam dziecko miałam, ale co to to nie.

Panna z dzieckiem

Panna z dzieckiem

Niedziela dla Sadoqa zaczęła się dość wcześnie. W czasie, gdy większość jeszcze trwała w rozkosznych objęciach Morfeusza postanowił pojechać zatankować służbowy samochód. Przed wyjściem z domu wypił mocną kawę, by odpędzić natrętnie powracającą senność. Po kilku minutach był już na stacji paliw. Otworzył wlew paliwa i sięgnął po jeden z czterech dystrybutorów. Lekko zdziwił się ceną, jaka wyskoczyła na ciekłokrystalicznym liczniku… 4,49 zł za litr ON.

- Ale te ceny szaleją – pomyślał i uruchomił tankowanie.

Cyferki przeskakiwały hyżo podczas, gdy Sadoq sennie rozglądał się wokół siebie. Po chwili tankowanie zatrzymało się na 55 litrach. Wyciągnął pistolet tankujący i odkładając go na miejsce zamarł w bezruchu… szczęka opadła mu niemalże pod koła samochodu, a oczy powiększyły się do wielkości pięciozłotówek…

Miejsce, w które odstawiał urządzenie opisane było… benzyna U-95.

Zły sen, mara, deja vu… Mózg ludzki naprawdę zaskakuje. Nie wiedzieć czemu przypomniał się w tym momencie Sadoqowi obraz, którego był świadkiem kilkanaście lat temu. Na stację paliw podjechała kobieta i zatrzymała się przy dystrybutorze tuż przed Sadoqiem.

- Prosze zatankować do pełna – powiedziała do mężczyzny z obsługi.
- Niebieską, czy żółtą? – spytał.
- A jakie ma pan jeszcze kolory – spytała całkiem poważnie kobieta-kierowca.

Zamiast pointy.

100,00 zł – olej napedowy w zbiorniku
246,95 zł – zatankowane paliwo (benzyna)
300,00 zł – holowanie
300,00 zł – wypomopowanie benzyny zmieszanej z olejem napędowym:

SUMA: 946,95 zł

Szerokiej drogi… wszystkim


WordPress ma parę fajnych funkcji, z których Sadoq korzysta coraz częściej. Ostatnio posłużył się zabawką readomattic, która podpowiada blogi, pasujące do interesujących go tagów. Traf chciał, że wyświetlił się blog, w którym autorka o wdzięcznym nicku Astromaria popełniła tekst pt. Msza (nie)święta. Skrytykowała w nim kanibalizm judeo-chrześcijańskiego Boga, który każe spożywać ciało i krew swego syna, jednym tchem  przeszła do zbrodni pedofilii w kościele katolickim, dalej wspomniała o sierocińcach katolickich postawionych na cmenatrzyskach i wyciągneła tezę graniczącą z pewnością, że kościół katolicki jest sektą satanistyczną (sic!!!).

Sadoq, jak to Sadoq, kulturalnie zwrócił uwagę o pomieszaniu porządków i wątków. Okazało się – w opinii ezoterycznej Astromarii – że nic nie zrozumiał z doniosłości głoszonych przez nią tez, gdyż jest zapewne katolickim fanatykiem lub racjonalistą. Tajemna zaś wiedza PT Autorki (prywatnie prowadzącej gabinet astrologiczno-ezoteryczny) wykracza znacznie ponad to, co może pojąć swym skażonym i ograniczonym umysłem.

Gdy Sadoq wczytał się w inne astromaryjne teksty, dowiedział się, że i owszem mógłby się czegoś dowiedzieć, ale powinien kulturalnie poprosić i zapłacić (sic!!!). No to Sadoq pomyślał sobie, że popełnił nietakt wobec oświeconej ezoteryczki, ale brnął dalej i próbował nawiązać dialog. A o to kilka smakowitych zdań z odpowiedzi autorki bloga skierowanych do Sadoqa:

  • Witam zahipnotyzowaną owieczkę.
  • Nie będę ci tu podawać na tacy wiedzy, którą posiadam,
  • Sadoq: czy ty aby na pewno umiesz czytać ze zrozumieniem?
  • …że KRK jest sektą satanistyczną? Takich dowodów nie ma i nigdy nie będzie. I na tym właśnie opiera się potęga tych dwóch ogłupiaczy niepodzielnie sprawujących rządy nad ludzkością…
  • prawda jest zupełnie gdzie indziej. I my właśnie jej szukamy.
  • Mogłabym ci tu teraz szczegółowo wytłumaczyć o co chodzi, ale po co, skoro jesteś przekorny jak mały Jasio i wszystko odrzucasz.
  • Ani razu nie ustosunkowałeś się merytorycznie do niczego, co ci odpowiedziałam, więc nie wiem, po co bijemy pianę po próżnicy. Najwyraźniej gadają ze sobą gęś z prosięciem.
  • Noż… w mordę jeża i kurtka w dętkę! – zaklął Sadoq najsiarczyściej, jak tylko potrafi. - Jakaż gęś, prosię, czy mały Jasio ze mnie?

    Czuł się, jak po wyładowaniu pioruna.

    Zdezorientowany, co do własnej tożsamości wyjrzał przez okno i postanowił rozładować wywołane ezoteryką napięcie. Rower zaś sprzyja refleksji i ukojeniu myśli.

    Collage (Bzyk vel Schicha)

    Collage (Bzyk vel Schicha)

    Minęło 7 miesięcy odkąd rzucił palenie. Było to kolejne podejście i bardzo chciał, by tym razem okazało się skuteczne. Taką w każdym razie miał nadzieję.

    Słońce chyliło się ku zachodowi i dzień był ciepły. Szpadel lekko wciskał się w ziemię, która odwracana na druga stronę lśniła wilgocią i pachniała żyzną próchnicą. Lubił to zajęcie, bo wszystko – łącznie z zapachem i wysiłkiem – przypominało mu beztroskie dzieciństwo spędzone u dziadków.

    Ogród, łopata i odczuwane intensywaniej niż rok wcześniej zapachy i smaki. Euforia niemalże… nie mógł się nacieszyć i nasycić tym wszystkim, co odczuwał. W pewnym momencie podszedł niepostrzeżenie rezolutny siedmiolatek. Przyglądał się pracy ojca przez chwilę z zaciekawieniem, po czym zapytał:

    - Tato! Prawda to, że każdy papieros zabiera 15 minut życia?
    - Tak, syneczku! – odpowiedział machinalnie nie przeczuwając zastawionej pułapki. Był przekonany, że w ten sposób utrwali w młodym niechęć do nałogu, z którym zmagał się przez tyle lat.
    - Ale teraz jak już nie palisz – kontynuował młody człowiek – to te zabrane minuty wrócą się znowu? Czy tak?
    - Nie – odpowiedział machinalnie zajęty kopaniem ogródka. – To, co stracone już nigdy nie wróci.

    Nim wybrzmiały ostatnie słowa odpowiedzi usta pytającego przybrały kształt podkówki, a oczy zaszły łzami. Po chwili rozległ się spazmatyczny szloch. Młody człowiek płakał nad utraconym czasem ojca, którego chciał zachować dla siebie, jak najdłużej. Ten zaś zaskoczony przytulił mocno malca chcąc skryć w ramionach jego  rozpacz. Niespodziewanie po raz pierwszy w życiu poczuł, że oto jest ktoś komu zależy na nim szczerze i bezwarunkowo.

    ______________________________
    *dziecka,  z dzieckami - zapożyczona i jak nabardziej świadomie użyta prywatna forma słowa pochodzącego od l.mn.: DZIECI, Z DZIEĆMI…

    W umówione miejsce dotarł kilkanaście minut przed czasem. Zatrzymał samochód na poboczu dwupasmowej drogi wjazdowej do miasta. Po prawej stronie, tuż za płytkim rowem, rozpościerał się sosnowy las spowity ponurą zimową aurą.

    Nie wyłączając silnika zaciągnął ręczny hamulec, odpiął pasy, odsunął fotel i rozsiadł się wygodnie. Był lekko podekscytowany oczekiwaniem na jej przyjazd. Znał ją tylko tylko ze zdjęcia i ze słyszenia… przez telefon. Za chwilę wyobrażenia miały zderzyć ich z rzeczywistością.

    Zamyślony zauważył ją w lusterku, gdy wysiadała z samochodu. Odłożył trzymaną gazetę i szybko wyszedł jej na przeciw. Stanęli w pół kroku przed sobą. Ujrzał jej duże oczy, długie rzęsy, policzki znaczone niesamowitymi piegami i czapkę skrywającą ciemne włosy. Pochylił się i musnał ustami jej policzek. Było to chyba zaskoczeniem dla obojga, miłym zaskoczeniem. Nie mógł oderwać od niej oczu. Ustalili, że pojedzie za nią do miasta.

    Po kilkunastu minutach siedzieli w jej ulubionej kafejce. Jeszcze przed spotkaniem obiecała mu kawę z kardamonem. Nie znał tej przyprawy, ale egzotyczna nazwa pobudzała jego zmysł smaku, który od tej chwili miał się mu kojarzyć wyłącznie z nią. W głębi kafejki znaleźli ukryty za wiklinowym parawanem stolik dla dwojga. Wzięli tę część przestrzeni dla siebie.

    Kardamonu starczyło tylko dla niego, co sprawiło, że poczuł się wyróżniony. Jej przypadła w udziale kawa z imbirem.

    Podniósł filiżankę do ust i wszystko stało się jasne… kardamonowy przypływ.

    Callendarium

    listopad 2009
    P W Ś C P S N
    « paź    
     1
    2345678
    9101112131415
    16171819202122
    23242526272829
    30  
    Watch videos at Vodpod and other videos from this collection.

    Hospites

    • 18,417