3 tygodnie temu byłem z ojcem (w tym roku skończy 87 lat) u lekarza urologa w związku z dolegliwościami, jakie w tym wieku można już mieć i oczekiwać, że służba zdrowia (tu: sarkastyczny chichot) zechce działać wg zasady primum non nocere. Lekarz po przebadaniu stwierdził, że będzie konieczny najprawdopodobniej zabieg, ale ostateczna decyzja zapadnie za dwa tygodnie po jego powrocie z urlopu. Zapisał stosowne medykamenty i zlecił wykonanie niezbędnych badań, z którymi mieliśmy się zgłosić.

Zapobiegliwie po wyjściu od lekarza zgłosiłem się do rejestracji, by pani łaskawie odnotowała dla nas termin kolejnej wizyty. Pani Rejestratorka powiedziała, by zgłosić się, jak już będą wyniki badań, a te mieliśmy wykonać za tydzień. Tak też uczyniliśmy. Mając w ręku wyniki badań i legitymację emerycką ZUS zgłosiłem się do okienka. Pani powiedziała, by przyjść określonego dnia na godzinę 13.

Było to w miniony wtorek. A że nie lubię się spóźniać byłem już o 12.30 wraz z ojcem. Pani rozłożyła ręce i powiedziała, że nie ma dla mnie numerka (niezły numer z tymi numerkami). Krew mi odpłynęła z twarzy, gdyż wszystkiego mógłbym się spodziewać, ale że taki numer?!!!… Wszak Ewka Kopacz miała wszystko naprawić i uzdrowić w mig!!!!  Bardzo bym chciała dotknąć ręką i powiedzieć, że ten system jest już zdrowy - mówiła dla RMF FM w kwietniu 2008. Mam wrażenie, że ona nadal chce, tylko jakoś jej tak nie wychodzi.

Pani Rejestratorka widząc moje zdenerwowanie zadzwoniła do gabinetu lekarza i powiedziała jego asystentce, że jest taki a taki pacjent i ma niezbyt ciekawe wyniki badań i że twierdzi, iż miał być przyjęty. Po rozmowie skierowała mnie do gabinetu. Pani asystentka nie dopuściła mnie do lekarza, tylko w jego imieniu odpowiedziała, że lekarz nie przyjmie, bo nie ma już wolnych numerków.

Zszedłem do rejestracji i powiedziałem, że nie podoba mi się TO, w jaki sposób mnie obsłużyła Pani Rejestratorka. Ta ze stoickim spokojem odpowiedziała, że niczego mi nie obiecywała.

Noż, w mordę jeża!!! – myślę sobie i mówię głośno:

- Wiekowy już nieco jestem, ale sklerozy  nie mam i pamiętam wszystkie nasze rozmowy i ustalenia, więc proszę nie wciskać mi kitu.

Moje zdecydowanie sprawiło, że zmieniła ton wypowiadania się. Powiedziała m.in. , że to nie jej wina…, że tak już jest w szpitalu i że wszyscy mają do niej pretensje… a wszystko zależy i tak od lekarza. Wyjaśniłem jej, że mnie to nie obchodzi, gdyż ona jest na pierwszej linii i z nią rozmawiałem trzykrotnie i wprowadziła mnie w błąd. Próbowała jeszcze chytrym manewrem strząsnąć mnie, jak natrętną muchę i zaproponowała, bym interweniował u dyrektora szpitala. Odpowiedziałem, że nie mam na to czasu, ale z przyjemnością znajdę czas i przedstawię sprawę lokalnym mediom, które zgłoszą się i do niej i do lekarza i do dyrektora.

Zauważyłem narastające zdenerwowanie i odpływ dobrego samopoczucia po drugiej stronie okienka. Zaczęła się szybka narada z koleżankami w rejestracji i wertowanie kalendarza. Na twarzy pojawił się uśmiech i padła propozycja wizyty na… koniec maja.

Wybuchnąłem śmiechem i zapytałem, czy mówi o maju tego roku,  czy wtedy, gdy będzie EURO 2012? Potwierdziła, że chodzi o maj tego roku. Poprosiłem ją, by lepiej od razu dala mi gotowy formularz aktu zgonu i problem mojego ojca – jako ich pacjenta – rozwiąże się sam. A że byłem lekko zdenerwowany, więc uczestników i świadków zdarzenia było nieco więcej. Z zaciekawieniem i konsternacją przysłuchiwali się całemu zdarzeniu.

Pani wertowała nerwowo kalendarz, a ja natarczywie ponawiałem prośbę o gotowy formularz aktu zgonu. Pytałem też, czy w wieku mego ojca ma się dość czasu, by cierpliwie czekać?

Po chwili dostałem karteczkę z datą i godziną wizyty za 2 tygodnie.

Koń jaki jest każdy widzi – napisał w XVIII wieku Benedykt Chmielowski w Nowych Atenach. Cytat ten w odniesieniu do minister zdrowia nie stracił nic ze swej świeżości.

20 lat od obalenia komunizmu, a my Naród Polski nadal w polu. Wiele myślałem nad tym skąd tyle zła, niedostatku w Narodzie Polskim. Myślałem, że przyczyną jest ekonomia, wolny rynek, wojna i 45 lat komunizmu oraz to, że Balcerowicz zbyt krótko naprawiał to wszystko. Okazuje się, że tkwiłem w błędzie… Uświadomił mi to dopiero tytan narodowej sprawy Jasiek z Toronto, który opracował niesamowity program dla Polski i Narodu Polskiego. Sam jest jego autorem w 80%… To coś niesamowitego i fascynującego.

A oto wybrane fragmenty/tezy, które porażają swą oczywistością. Dziwię się, że nikt na to jeszcze nie wpadł, ale okazuje się, że jednak trzeba mieć ten narodowy zmysł i geniusz.

1. Zlikwidowanie lichwy (odsetek) bankowej poprzez zreformowanie Systemu Monetarnego. Całkowite zlikwidowanie odsetek bankowych od kredytów na cele publiczne. […] – Jasiek mając pieniądze pozyczy nam bez odsetek (sic!!!)
2. Żadna produkcja Narodowa jak i prywatna inicjatywa wytwórcza na cele publiczne NIGDY nie będzie wstrzymywana kredytem finansowym.  […]
3. Całkowite zlikwidowanie obecnie sztucznego zadłużenia bankowego na terenie Polski i poza Polską w stosunku do innych instytucji finansowych.  […]
5. Całkowite i natychmiastowe zlikwidowanie korupcji, lapówkarstwa, kumoterstwa na wszystkich poziomach administracji panstwowej.  […]PIS powinien się uczyć od Jaśka (dop. Sadoq)
7. Właścicielami Polski są WSZYSCY POLACY.  […]
8. Zlikwidowanie wszelkich cyklicznych podatków od nieruchomości do celów produkcyjnych i celów prywatnych.  […]
10. Nadanie aktów własności ziem wszystkim Polakom dotychczas dzierżawiącym wszelkie ziemie na terenie Polski.  […] – jeśli ktoś jest właścicielem i wydzierżawił niech się pożegna z własnością – dla dobra Polski i Narodu (dop. Sadoq)
11. Natychmiastowe bezpłatne umożliwienie przyjazdu wszystkich Polaków zamieszkujących obce terytoria państwowe.  […] – dla Jaśka z Toronto też (dopisek Sadoq)
12. Zlikwidowanie wszelakich opłat dokumentów w konsulatach i ambasadach na terenach obcych państw dla Polaków przebywających na stałe lub czasowo w tych państwach.  […]
13. Natychmiastowe przywrócenie Polakom przebywającym na terenach obcych państw prawa głosowania do Sejmu, Senatu i wszelkich ważnych Narodowych referendach.  […]
15. Wypłacanie miesiecznej zapomogi w formie zarobku każdej matce wychowującej dzieci do 18 roku życia.  […]

17. Niezwłocznie domagać się będziemy odzyskania Polskich Ziem Wschodnich zagrabionych Traktatem Ryskim. (lub innymi traktatami)  […]

18. Obowiązkiem każego Polaka będzie posiadanie broni (po uprzednim przeszkoleniu) z chwilą ukończenia 21 lat.  […]

20. Prawo do pracy, prawo do bezprocentowego publicznego kredytu (inwestycyjnego) na cele publiczne każdy Polak niezbywalnie posiadać będzie.  […]

21. Niezbywalne prawo i obowiązek do ochrony Rodziny, majątku czy Ojczyzny będzie to zagwarantowane.  […]

22. W trybie NATYCHMIATOWYM wszelakie rozliczenia z przeszłością a zwłaszcza z tymi, którzy bezprawnie zostali właścicielami majątku Narodu Polskiego będą dokonane.  […]

24. Dokonane zostaną zmiany w trybie natychmiastowym wszystkie ustawy i paragrafy w Konstytucji RP, które nie są zgodne z Racją Stanu Narodu Polskiego, a nowa oparta będzie na Dekalogu z Pisma Świętego.  […]

25. Wszystkie obco-języczne napisy z polskich miast zostaną zlikwidowane w trybie natychmiastowym jak i również imiona i nazwiska zdrajców z nazw ulic za tym.   […]

26. Wszystkie wynalazki, patenty które są złożone w urzędach patentowych zostaną niezwłocznie (jeśli są jeszcze aktualne) wdrożone do produkcji a autorzy ich godziwie wynagrodzeni. […] – na nagrodę czeka turbinka Kowalskiego, trzeba tylko jeszcze wznowić produkcję polonezów (dop. Sadoq)

38. Każda niespełniona obietnica rządu MUSI być zaskarżana do Niezawisłego Sądu przez Naród Polski (lub osoby prywatne).  […]

I moze dodam na chwile obecna kolejny punkt:
41. Zaden Polak czy obywatel RP nigdy nie bedzie przymuszany do eutanazji ani tymbardziej aborcji w sensie ekonomicznym czy politycznym.

Pełny tekst >>> Programu Polskiego Stowarzyszenia Patriotów Narodu Polskiego. program został opracowany przy wsparciu wybitnych postaci i koryfeuszy Independent Internet University.

Dodam jeszcze na koniec – skruszony – że w swej pysze i ignorancji wspierałem wrogów i krwiopijców Narodu Polskiego: Żydów, masonów, wróżbitów, filozofów, talmudystów, łże-elity, żydłaków i cyklistów.

To napisałem ja… Sadoq-Skruszony. Publicznie i uroczyście apeluję, by w moje ślady poszli perfidny Andsol i podstępny talmudysta Telemach.

Przesłanka nr 1.

Jeśli masz wyraziste poglądy narodowo-katolickie i na dodatek z miłości dla ojczyzny mieszkasz od wielu lat poza nią, to wiesz, że za wszystkie nieszczęścia w Polsce i na świecie odpowiadają Żydzi i cykliści… oraz Google, Yahoo, Facebook, a także Andsol i Sadoq.

Przesłanka nr 2.

Jeśli jesteś narodowo-katolickim patriotą to wiesz, że Jezus nie był Żydem. Tak głoszą tylko Żydzi i nienawistni prawdziwej wierze zżydziali biskupi, i zażydziałe umysły pożytecznych idiotów. Maria, matka Jezusa, nie była prawdopodobnie Żydówką

Przesłanka nr 3.

Jeśli jesteś narodowym-katolikiem to dla Ciebie Kościół katolicki po Vaticanum II nie jest już prawdziwym Kościołem, tylko instytucją na usługach Żydów i instytucji, którymi ci zarządzają.

Questiones

1. Jeśli katolickość, czyli powszechność KK jest czymś najistotniejszym w głoszeniu Ewangelii, to jak się to ma to patrzenia na rzeczywistość i opisywanie jej poprzez ksenofobiczne uprzedzenia do innych nacji? Paweł z Tarsu głosił: Nie masz już Żyda, ani Greka.

2. Jeśli Jezus nie był Żydem, to urodził się jako kto? Wszak w myśl nauki KK będąc Bogiem stał się także prawdziwym człowiekiem, a skoro prawdziwy człowiek to także prawdziwa narodowość.

3. Jeśli Vaticanum II wypaczyło KK i nie jest on z papieżem prawdziwym Kościołem, to gdzie są prawdziwe owieczki i prawdziwa owczarnia?

Ostatnio znów zrobiło się głośno wokół Piusa XII po podpisaniu przez Benedykta XVI dekretu o heroiczności jego cnót. Dekret ten otwiera drogę do beatyfikacji tego – kontrowersyjnego dla środowisk żydowskich i lewicowych – papieża. Nad wszystkim, co dotyczy Piusa XII, ciąży propaganda sowiecka  z okresu zimnej wojny oraz to, że Pius XII nie wykonał żadnych medialnych gestów w obronie Żydów. Wybrał metodę organicznej pomocy bez zbędnego rozgłosu.

Zasadnicze pytanie brzmi: Co jest lepsze: głośno krzyczeć i protestować przeciwko czemuś, co nieuniknione, czy raczej skutecznie ratować… bez zbędnego rozgłosu?

Uratowałem pokój dla mojego pokolenia – krzyczał Chamberlain po powrocie z konferencji w Monachium w 1938 roku. Z Daladierem, premierem Francji, oddał Hitlerowi część Czechosłowacji. Działali bez mandatu tych, w imieniu których decydowali (sic!!!). Rok później, 3 września 1939, Anglia i Francja wypowiedziały Niemcom wojnę. Ich rządy głośno protestowały przeciwko agresji na Polskę i…  nie zrobiły nic. Dosłownie NIC.

Podzielam opinię kard. W. Kaspera, który powiedział, że beatyfikacja jest wewnętrzną sprawą Kościoła. Natomiast zastanawia mnie fakt, że archiwa watykańskie dotyczące pontyfikatu Piusa XII będą w pełni otwarte dopiero za 5-6 lat. Skoro jest tak, że wszystko, co dotyczy tego papieża jest jasne i klarowne i nie ma nic z tych rzeczy, które przypisują mu nieprzychylni, to nie ma powodu, by nadal to ukrywać. Znane są sprawy do 1939 roku, warto poznać całość i wytrącić krytykom Piusa XII oręż.

Niedopowiedzenia i ociąganie się w tej materii budzą uzasadnione wątpliwości.

Przed laty telewizja polska pokazała film pt. Oto Ameryka. Były tam pokazane przejawy życia i zdarzeń w Ameryce, o jakich przeciętny człowiek nie miał wyobrażenia. Nie będę wspominał o ludziach mieszkających w kanałach, czy o zajadaniu się smażonymi dżdżownicami. Najbardziej wstrząsnął mną passus pokazujący wykonanie kary śmierci na krześle elektrycznym. Nie było to inscenizowane, to było nagranie prawdziwej egzekucji.  W tym wszystkim najbardziej poruszał nie fakt uśmiercenia człowieka, który na to zasłużył, ale sama bezwzględna procedura uśmiercania. Wtedy na wiele lat stałem się przeciwnikiem stosowania kary śmierci.

Scrape TV

Powodem radykalnej zmiany poglądu nie było współczucie dla skazańca, ani też możliwość sądowej pomyłki i skazanie niewinnego. Patrzyłem na to z punktu widzenia tych, którzy w imieniu prawa wykonywali tę karę. Na bok odkładam teorie sprawiedliwości, z których jedne w wymierzanej karze widzą cel wychowaczy i odstraszający, inne zaś (bliskie memu myśleniu) za cel sprawiedliwości stawiają odpłatę (retrybucja), gdzie zastosowana i wykonana kara przywraca równowagę w naruszonym porządku moralnym.

Stawiałem sobie pytanie, co czułbym i w jaki sposób odczłowieczałoby mnie zabijanie w imieniu prawa. W procedurze egzekucji uczestniczy wielu ludzi i nie jest tak, że nie ma to bez wpływu na ich psychikę, na ich relacje międzyludzkie, rodzinne. Jak można zabijać i być kochającym ojcem, dziadkiem, czułym mężem. Zabijanie odwrażliwia egzekutora i stępia uczucia wyższe, pozostawia trwały ślad w jego psychice.

Ja egzekwuję prawo i nie zastanawiam się, jakie skazańcy mieli życiorysy, jakich adwokatów i co ich doprowadziło do Bloku Śmierci. Znam tylko podstawowe dostępne dane na ich temat i nie mam do skazańców osobistego stosunku. Oni są przegranymi bitwami, beznadziejnymi przypadkami, nad którymi nie warto już rozdzierać szat – uważa Dave Garraghty [naczelnik więzienia w Greensville] – Rzeczpospolita z 7 marca 2001.

Do przedwczoraj sądziłem, że to jest wystarczający powód, by być przeciwnikiem kary śmierci. Mam tu na myśli troskę o duszę i wrażliwość wykonawców. Jednak dwa dni temu Anisia Gwiazdolica, gdy tylko podzieliłem się z nią przemyśleniami na ten temat, zwróciła mi uwagę na rzecz bardziej bulwersującą niźli to, co dzieje się z wykonawcami kary śmierci. W USA w egzekucjach biorą udział świadkowie: za jedną szybą prokurator, adwokaci, dziennikarze i przedstawiciele społeczności lokalnej, w drugim pomieszczeniu rodzina skazańca. Zrozumiały jest udział rodziny, która chce towarzyszyć w ostatnich chwilach skazańcowi, także udział prokuratora jest oczywisty, bo dopilnowuje z urzędu wykonanie prawa. Ale co z tymi, którzy nie mają żadnego osobistego stosunku do skazańca i przychodzą oglądać jego śmierć? Czy nie służy to obrzydliwej żądzy delektowania się widokiem śmierci człowieka?

Świadkowie ci jawią się niczym żądna krwi gawiedź obserwująca w średniowieczu łamanie kołem, czy ścięcie toporem. Więcej krwi, więcej krwi…

Foto z www.flatrock.org.nz

Gdy przyglądamy się religiom innym niż chrześcijaństwo, ich księgom i głoszonym w nich prawdom z reguły mamy przeświadczenie o jakiejś nierzeczywistości tego, co w nich opisywane. Nie znaczy to, że wszystko w nich jest nieprawdziwe. Raczej chodzi o to, że zostało opisane w sposób dalece odbiegający od tego, co wydaje się możliwe. Sam kształt opisu jest zdeterminowany przez przyjęte na wiarę tezy, które należało w jakiś sposób uprawdopodobnić. Z trzeźwym oglądem nie mamy problemu, gdyż spoglądamy na religie spoza europejskiego kręgu kulturowego.

Kłopot zaczyna się, gdy próbujemy wniknąć w to, na czym zasadza się chrześcijaństwo oraz w jakim stopniu opisywane w Biblii zdarzenia są zgodne z tym, co faktycznie się wydarzyło. Zderzamy się tu z naruszeniem kulturowych szablonów, poprzez które interpretowana jest rzeczywistość społeczna… Wkraczamy w obszar kulturowego tabu i wywołujemy agresję jego czcicieli. Każde pytanie poddające w wątpliwość chrześcijańskie sacrum lub wypowiedź inaczej opisująca tę rzeczywistość wywołują zajadły atak strażników czystości wiary.

Natrafiłem na tekst o billboardzie umieszczonym przed jednym z anglikańskich kościołów w Nowej Zelandii. Wywołał gwałtowne reakcje i został zniszczony w ciągu kilku godzin od pojawienia się. Smutny Józef. trudno przebić Boga.

Lektura na powyższy temat wpisała się w pewną dyskusję, a raczej próbę uczestniczenia w dyskusji, na jednym z narodowo-ultra-katolickich blogów dotyczącym prawdziwej natury Boga i dopuszczalności stawiania tezy, że Jezus i jego matka Maria byli Żydami. Oto wybrane wypowiedzi strażników prawdy:

Jezus będąc jednorodzonym Synem Bożym nie moze być Żydem – odsyłam do podanych już przeze mnie argumentów. Jego Matka tak, kultura w której Jezus Chrystus jako człowiek żył na ziemi – też może byc określona narodowościowo. Przymierze Boga z kimkolwiek nie świadczy o narodowości Boga, bo Ten jej mieć nie może – jako Przedwieczny. Byłoby to ograniczeniem nieograniczonego i nieograniczalnego Boga przez nas, ludzi (Wojwid).

Jesli ktos urodzil sie w stajni, to wcale nie oznacza ze jest koniem…
Jezeli Polak urodzilby sie w i-sra-elu, to wcale nie oznacza ze bylby zydem…
W dalszym ciagu nie ma dowodu na to, ze Maryja – Matka Syna byla zydowka…, bowiem bardzo watpie w to, aby Sam Bog wybral Niepokalana Dziewice z narodu, ktory zerwal z Nim Przymierze… (Jasiek z Toronto).

Nie wie również [Sadoq], iż Kościół opiera się nie tylko na Biblii, ale w równej mierze na Tradycji, z Biblii zaś istotne są Ewangelie. Stary Testament o tyle jest ważny, o ile prorokuje pojawienie się Mesjasza, reszta zaś to w zasadzie (niekiedy piękne) żydowskie bajeczki (Cham Wiejski).

To tylko próbka błyskotliwie-przaśnych argumentów w obronie katolickości przed żydostwem. Dowody Biblijne z Ewangelii Jana 1,1-17 pomijane są milczeniem, gdyż nie pasują do obrazu ich Jezusa. A podany jest tam rodowód jednoznacznie określający przynależność Jezusa do narodu żydowskiego. Nadto jedną z przesłanek przeciw żydowskiemu pochodzeniu Marii i Jezusa ma być to, że posługiwali się językiem aramejskim, a nie hebrajskim. Nieważne jest, że w tym czasie hebrajski był językiem martwym i wykorzystywanym jedynie w liturgii. Odrodzenie języka nastąpiło dopiero w połowie XX wieku.

Prawdziwych katolików i Polaków nie przekonuje też passus z Katechizmu Kościoła katolickiego, który jest wyrazem wiary i prawd wywodzących się z Biblii i Tradycji. Podpisał i zatwierdził go papież.

Katechizm w rozdz. I w pkt 423 wyraźnie stwierdza: Wierzymy i wyznajemy, że Jezus z Nazaretu, urodzony jako Żyd z córki Izraela w Betlejem…

Głową muru nie przebijesz… ano nie przebiję.

Po niedawnym orzeczeniu trybunału w Strasburgu w tzw. sprawie krzyża w jednej z włoskich szkół szaleństwo zidiociałej poprawności politycznej zaczyna ogarniać niektórych światłych dyrektorów. W szkole podstawowej w Cremonie (północne Włochy) zastąpiono święta Bożego Narodzenia wymyślonym ad hoc Świętem Świateł!!! W jaki sposób miałoby to łączyć różne religie i kultury do końca nie wiem. W każdym razie swego czasu komuniści w Polsce urządzali uroczyste nadanie imienia, zamiast chrztu, czy Wszystkich Świętych zastąpili nekrofilnie brzmiącym “świętem zmarłych”.

Uzasadnienie decyzji cremońskiego dyrektora szkoły tyleż szczytne, co pozbawione sensu. Argumentacja związana z wielokulturowością i koniecznością szacunku dla odmiennych przekonań religijnych uczniów nie może i nie powinna prowadzić do zacierania i usuwania symboli i wartości kultury miejsca, które udzieliło im gościny. Gość nie ma prawa niszczyć miejsca gospodarza, a zasada gościnności nie może prowadzić do zgody na unicestwianie tego, co gospodarzowi miłe. Przybysze zachowując swoją kulturę i przekonania powinni poznawać gospodarzy i próbować wpisać się w tę przestrzeń.

Muzułmanie znakomicie wykorzystują zasoby Europy w umacnianiu się w niej demograficznie. Wielodzietne muzułmańskie rodziny korzystają z zasiłków rodzinnych, które miały być zachętą do większej dzietności wśród białych Europejczyków (sic!!!). Muzułmańscy goście nie zamierzają się z tą Europa integrować tylko ją przejmować i organizować na swoją modłę.  Zagrożenia związane z ustępowaniem muzułmanom w Europie dostrzegała i nagłaśniała już Oriana Falacci. Najwyraziściej opisała to w głośnym artykule Wściekłość i duma, który był pierwszym tak rozpoznawalnym ostrzeżeniem przed zagrożeniem cywilizacji i kultury współczesnej Europy. Niedawno zaś Szwajcarzy w referendum zakazali szpikowania swego kraju minaretami. Uznali, że tego byłoby już za wiele.

Blisko sto lat temu – o dziennikarzach bezkrytycznie piszących o rewolucji bolszewickiej – jej przywódca Włodzimierz Lenin mówił pożyteczny idiota (ros. полезный идиот). Dziś o tym, co w kwestii traktowania symboli chrześcijańskich i dawania pierwszeństwa uczuciom imigrantów proponuje współczesne prawodawstwo unijne, co mówią unijni politycy oraz to, co wynika z  rozstrzygnięć strasburskiego Trybunału,  przypomina pożyteczne zidiocenie… niestety.

Popełniwszy poprzedni wpis zdałem sobie sprawę z rzeczy naprawdę ważnych w życiu. Wyraziłem to odwołując się do Małego Księcia i Róży.  Okazuje się bowiem, że pewien stan niedopowiedzenia pozwala każdemu znaleźć coś właściwego sobie. Taki jest właśnie wymiar tej przywołanej książeczki.  Jak zapewne zauważyli nieliczni, acz najwierniejsi goście tego bloga, coraz rzadziej odnoszę się do bieżączki, z jaką można się zetknąć w publikatorach wszelakiej maści, czy blogach będących refleksem tego wszystkiego, co można nazwać sieczką.

Podróże kształcą? To prawda, ale podróże służbowe i te niepowtarzalne chwile o poranku to cudowny czas na refleksje i emocje…  Z przykrością przenoszę się w codzienność i walkę o byt po godzinie ósmej, gdy dźwięk telefonu wyrywa mnie z objęć metafizyki. Ale zanim to nastąpi napotykam takie miejsca i widoki, jak poniżej, że zatrzymuję samochód na poboczu i przenoszę się w inny wymiar…

PS. To tyle tytułem powrotu do Was. Dziękuję za pamięć i wpisy przywołujące mnie z planety Małego Księcia :-)

Każdy ma jakieś swoje ulubione opowieści, historie i zdarzenia, do których lubi wracać. Niektórzy mają jeszcze stare zdjęcia i bibeloty przechowywane w szufladach, czy ulubione książki.  Sadoq też dysponuje takimi opowiastkami i historyjkami, które lubi z lubością powtarzać. Powtarzanie to ponoć objaw starzenia, ale Sadoq nie przejmuje się tym zbytnio. Pośród wielu książek ma tę jedną ulubioną, do której wraca przynajmniej raz w roku i na nowo przenosi się we wpisane w nią przestrzenie i zdarzenia… z lubością zanurza się w jej świat i wyznawane prawidła.

Mały Książę Antoine Saint-Exupéry’ego – bo tą zacną historyjką Sadoq jest zniewolony – to świat nieskażonych relacji i odpowiedzialności za innych. Wypowiadane tam prawdy jawią się niczym oczywiste oczywistości, a jednak są dla Sadoqa odkrywcze. Chciałby wykrzyczeć: Eureka!!! - niczym sławetny Pan Archimedes wyskakujący nago z kąpieli. Sadoq tak sobie myśli, że Saint-Exupéry nolens volens napisał książeczkę o… kobiecie (nie: o kobietach!!!), a zilustrował ją najpiękniejszym kwiatem, jakim jest róża. Opisując dialog Róży z Małym Księciem wykazał w nim wszystkie wady (czyżby?) i zalety niewiasty. Tę dumną i delikatną Różę można tylko podziwiać, kontemplować, zachwycać się, wzdychać i… kochać.

Wiekowy już ten Sadoq i przez lata jego życia było wokół niego wiele kobiet, ale dopiero teraz zaczął… pojmować zjawiskową i – jakże odmienną od jego własnej – naturę kobiecości.

Taki Pan Saint-Exupéry zrozumiał to znacznie wcześniej, gdyż zachował naturę dziecka.

Pierwsza myśl.

Pora iść do kina, w którym nie byłem od ładnych paru lat. Właśnie przeczytałem informację, że pojawił się film, który do czasów minionych podchodzi nie bogoojczyźniano na kolanach, ale w stylu CK Dezerterów: Operacja Dunaj – przygody załogi zaginionego czołgu

Druga myśl

Stare z nowym. A ostrzegali, by nie nalewać młodego wina do starych bukłaków, ani też naszywać łat na stare sukno…

2009-08-13 07.06.01

Trzecia myśl

Są takie rzeczy i… miejsca na tym świecie, że aż ciarki przenikają ciało. Strach się bać (-:

2009-08-09 07.52.21

Callendarium

Luty 2010
P W Ś C P S N
« sty    
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
Watch videos at Vodpod and other videos from this collection.

Hospites

  • 22,623